27.08.2015

Czas na szkolne wskazówki


Postanowiłam jednak napisać ten post ponownie. Tym razem nie będę go dzieliła na same wskazówki i pomoce naukowe- zamknę to w jednym. Nie wiem czy przez przypadek nie powtórzę wielu rzeczy- ba, może wyjdzie, że jest tak samo, ale teraz mam już małe licealne doświadczenie, więc postaram się przedstawić te wskazówki z punktu widzenia licealisty, bo chyba jednak coś tam się zmieniło. Nie patrzyłam na wcześniejszy post, nie sugerowałam się niczym po prostu piszę i tyle. Zobaczymy co mi z tego wyjdzie. Jeśli macie jakieś fajne triki, żeby łatwiej się uczyć lub dobre porady, to piszcie mi na dole- będę bardzo wdzięczna, bo powoli zaczyna mi się ta poważna nauka, pełna rozszerzonych przedmiotów.



1. Znajdź spokojne, wygodne miejsce.

Niby proste, ale ja często łapię się na tym, że nie odrabiam lekcji przy biurku, bo a tu laptop leży a tu coś tam, a właśnie tam powinnam. Bardzo lubię siedzieć przed łóżkiem na podłodze, a na nim położyć książki, ale jest to pozycja krótkotrwała, bo mój kręgosłup nie lubi jak jestem wpół-zgięta i się szybko buntuje. Wtedy ja się wiercę, staram się usadowić wygodnie i łatwo się rozpraszam. Najlepsza opcja to biurko. Usiąść wygodnie, prosto, przy dobrym świetle. Teraz kupiłam sobie bardzo dobrą, regulowaną podkładkę pod laptopa, więc myślę, że to będzie dobra alternatywa, do odrabiania lekcji na łóżku, ale raczej tylko przy dziennym świetle- lepiej nie męczyć naszych oczu niepotrzebnie. Pamiętajmy również o porządku. Może nam się wydawać, że to tylko kit, ale o wiele lepiej człowiek uczy się w miejscu uporządkowanym, które nie rozprasza. Więc jeśli na waszym biurku znajduje się istny armagedon, uprzątnijcie to jakoś- chociażby na czas nauki.

2. Bądź systematyczny.

Wiadomo, że są przedmioty, których człowiek nie ma ochoty uczyć się z lekcji na lekcji. W pierwszej klasie liceum jest masa przedmiotów- wiele tych, których w drugiej już nie będzie. 'No bo kto się uczy PP lub EDB z lekcji na lekcję?' Podobne podejście miałam również przy innych przedmiotach- ale nie z każdym tak się da. Czuło się to na lekcji historii, gdzie normalnie nic się nie robiło- do książki zaglądało się od święta. A później przychodził sprawdzian. Najczęściej był on w poniedziałek. Na pierwszej godzinie. Oczywiście w sobotę człowiek nic nie robił, a niedziela była piekłem. No bo jak szybko przebrnąć przez kilkanaście ogromnych tematów? Nie da się. Więc najczęściej chodziło się spać o drugiej wstawało się o szóstej no i człowiek był nieprzytomny. Obecnie nie mam już możliwości odkładania czegoś. Zostało mi parę przedmiotów, więc niestety jeśli nie nauczę się danego dnia wszystko się na siebie nałoży. Lepiej zrobić coś od razu, mieć z głowy i odpocząć, a nie martwić się o wszystko na ostatnią chwilę. Nie warto. Po prostu czasem musimy spiąć nasze cztery litery i powiedzieć sobie: zrób. Musi zadziałać, choć sama wiem, że nie jest łatwo. Sama często mam tak jak na obrazku niżej...Obrazek prawdziwy, ale musimy to zmienić.


3.  Zacznij naukę od najtrudniejszego przedmiotu.

Wiadomo, że mamy takie przedmioty, których lubimy się uczyć, do innych podchodzimy z obojętnością, ale są też takie na których myśl robi nam się niedobrze. W moim przypadku była to na przykład fizyka. Lepiej do cięższego przedmiotu przysiąść na początku nauki, gdy jeszcze mamy siłę, energię i nie jesteśmy aż tak zmęczeni, a to co się lubi lub to co jest lżejsze warto zostawić na później. Tylko pamiętajmy, żeby całkiem tego nie odkładać.

4. Rób przerwy.

To logiczne, że każdy z nas się męczy. W końcu nie jesteśmy robotami, prawda? Dlatego w szkole podczas nauki mamy przerwy. Skoro tam mamy, w domu one też nam się należą. Mniej więcej na każde półgodziny do czterdziestu minut róbmy pięciominutową przerwę. Nie na odwrót. Jeśli ktoś nie potrzebuje i czuje, że musi daną rzecz zrobić do końca- okej, ale po skończeniu odetchnij chwilę. Napij się wody. Jeśli macie pupila to zabranie go na krótki spacer również jest dobrą sprawą, dla was i dla niego- tylko niech ten krótki spacer nie stanie się godzinną wymówkę. Co to, to nie. 

5.  Elektronika na bok.

Okej. Ja sama nie wyobrażam sobie robić lekcje w ciszy. Nienawidzę ciszy. Bardzo mnie ona męczy i coś tam cichutko w tle zawsze musi sobie lecieć. Niestety często włączy się ulubiony kawałek, a wtedy skupiam się bardziej na wyśpiewaniu każdego słowa niż zrobieniu kolejnego zadania z matematyki, więc często wybieram playlisty na Spotify- jest wiele, które pomagają się wyciszyć np.: Productive Morning, Deep Focus, Study Time Starts Now lub Calm Down. Jednak nie oszukujmy się, że telefon, który leży obok nas kusi. Do tego włączone wi-fi i wiadomości, które do nas przychodzą. Mówimy sobie: okej, no tylko odpiszę. A później znika gdzieś półgodziny. Czy półgodziny odpisujemy na jedną wiadomość? Muzyka jest okej. Elektronika i internet zdecydowanie nie. Znów- nie róbmy tak jak na obrazku.
6.  Powtarzaj.

Nasza pamięć bywa zawodna, więc dobrze jest jej pomagać. Jeśli uczyłeś się czegoś o godzinie piętnastej o dwudziestej pierwszej sprawdź co z tego pamiętasz. Powiedz sobie w myślach to co powinieneś wiedzieć. Zawsze robiłam tak z fizyką, która była moim problemem- o dziwo pamiętałam. Powtarzajmy nie tylko bieżące rzeczy, ale również te, które musimy umieć nawet gdy nas obudzą o północy i każą recytować jak wierszyk. U mnie w szkole muszę bardzo dobrze znać wzory z matematyki, więc dobrze jest czasem sobie je przypomnieć. Zapisać w widocznym miejscu. Ostatnio stwierdziłam, że kupię mały, ale pojemny notes, w którym będę zapisywać właśnie tego typu rzeczy. Wzory z matematyki, chemii, krótkie definicje. Mały notes i tak chyba nie zrobi nam różnicy w zapełnionym po brzegi plecaku, a raczej tylko nam pomoże.

7. Baw się tym.

Brzmi dziwnie prawda? Bawić się nauką? A tak. Pamiętam jak byłam mała i uwielbiałam się bawić w szkołę. Okej. Nie wiedziałam wtedy jak to naprawdę wygląda, ale kiedyś dostałam od cioci, która pracowała w szkole dziennik- prawdziwy, nie żadna podróbka. Miałam pełną liczbę uczniów, którzy zawsze przychodzili na moje lekcje. Sama też lubiłam być uczniem. To była zabawa. Oczywiście nie możemy jej porównać z tym co jest teraz, ale skoro kiedyś wydawało nam się, że to może być przyjemne, to musimy sprawić, aby tak było. Jak wiecie lub nie bardzo cieszą mnie drobnostki. Dobrze jest kupić właśnie kilka takich drobnostek, które sprawią, że nauka będzie przyjemniejsza. Kolorowe karteczki, pachnące markery, ozdobne długopisy, ciekawe zeszyty. Możecie też zrobić je samemu. Od razu przyjemniej będzie się wam uczyło- wierzcie mi. Wiadomo, że nasz entuzjazm może szybko minąć, ale z drugiej strony? Może warto sprawić sobie taką małą przyjemność.

8. Planuj.



Organizacja. Wielu z nas przeraża to słowo, no bo jak można tak wszystko organizować? Robić plany? No po co to komu? A właśnie potrzebne. Nie mówię oczywiście o planowaniu każdej minuty. Po prostu lepiej jest czasem ustalić sobie z góry, że w tym dniu zrobię to i to, a w kolejnym coś innego. Gdy mamy już coś napisane wiemy na czym stoimy. Kolejna rzecz- fajny kalendarz, organizer, również do tego zachęca, ale nie traktujcie tego jako priorytet. 


9. Naucz się uczyć.

Brzmi dziwnie? Sama gdy to usłyszałam to zrobiłam dziwną minę, no bo...jak można się nauczyć uczyć? Proste. Znajdź swój sposób na naukę. Jest ich mnóstwo. Jedni są wzrokowcami, inni jednak stawiają na słuch, jeszcze inni na dotyk. Ja osobiście muszę mieć notatki, kolorowe zakreślacze, karteczki- o wiele łatwiej jest mi coś zapamiętać. Nie mam wtedy takiego problemu z pogrupowaniem informacji. No bo jakby nie patrzeć, jaki jest sens nauki, gdy i tak nic w głowie ci nie zostaje? Marnujesz tyle czas. Także sprawdź jak najlepiej przyswajasz wiedzę i tak rób. Pani na biologii zrobiła nam taki mały eksperyment. Pod koniec lekcji powiedziała tylko, że na następną lekcję mamy stworzyć mapę myśli z następnego tematu. Nikt nie wiedział jak ma to zrobić więc każdy zrobił to po swojemu. Chętni mogli przedstawić swój efekt. I faktycznie- każdy miał swój sposób na naukę. Niby wszystko podobne, a jednak różne, także- nauczmy się uczyć.

10. Nie przejmuj się.


Oceny nie są najważniejsze i każdy z nas dobrze to wie. Nie można aż tak się przejmować, chociaż czasem jest przykro, gdy spędza się tyle czasu na nauce, a później otrzymuje się niesatysfakcjonującą ocenę. Pamiętaj, że mogłeś mieć zły dzień. Parę gorszych ocen nie przekreśla całej twojej wiedzy. Oceny nie zawsze są adekwatne do tego co wiemy naprawdę. Tak już bywa. Nie przejmujmy się aż tak wszystkim. Jasne, miło jest dostać dobrą ocenę, ale podchodźmy do tego z dystansem. Jak nie tym razem to następnym.

Chciałabym was jeszcze zaprosić na haul z przyborami szkolnymi. Zupełnie inna forma. Nowy pomysł. Nie ma już gadania o ołówkach. Poprawiłam się, a tu są efekty :)
,







18 komentarzy:

  1. Świetne rady ♥
    Na pewno ten post pomoże wielu osobom :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Potwierdzam, świetne rady! Teraz tylko zacząć się stosować... bo matematyka rozszerzona to zdecydowanie nie to, co tygryski lubią najbardziej. D:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj raczej nie to...Sama rozważam maturę z rozszerzonej matematyki...także życzę nam powodzenia :)

      Usuń
  3. Boże, właśnie zdałam sobie sprawę, że minął rok... rok, jak to szybko leci... za szybko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero co szłam przestraszona do liceum, a teraz nie wyobrażam sobie być w gimnazjum...oj szybko, szybko.

      Usuń
  4. Świetne rady, na pewno wielu osobom się przydadzą :)

    yariin.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku nie spodziewałam się, że aż tak wciągną mnie rady na temat szkoły. Bardzo mi pomogłaś i mam trochę lepsze nastawienie do mojego powrotu ;)

    luska-everywhere - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  6. ten obrazek co jest telefon mrugajacy i juz ksiazke odkładamy , warto na to zwrócic uwage
    http://happinessismytarget.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Haniu, uwielbiam Cię i Twoje posty na blogu! Zawsze są one naprawdę ciekawe i inspirujące! Zwłaszcza ta notka! Moja nauka dotąd wyglądała- no dobra, nie wyglądała, bo uczyłam się nijak i nic po prawdzie nie umiałam, A teraz czuję, że w końcu będę mieć dobre oceny, haha.
    I wiesz, muszę Ci się czymś pochwalić... założyłam niedawno bloga, a to dzięki Tobie! Bo zobaczyłam jaka to super sprawa, i że cieszy Cię to, co robisz. Zawsze chciałam prowadzić bloga, ale brakowało mi motywacji, jednak gdy czytałam, którąś z Twych notek spięłam tyłek i powiedziałam: No Ola, do roboty, czas w końcu zrobić coś, co daje ci przyjemność.
    Dziś dodałam swój pierwszy post. Dziękuję Ci i jeszcze raz: uwielbiam Cię!
    Oczywiście zapraszam: http://girlintherosesgarden.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. wiem, że moja notka nie jest idealna i w ogóle, ale dopiero się uczę :)

      Usuń
    2. Dziękuję za wszystkie miłe słowa! Super, że się tu pokazałaś. Na bloga na pewno zajrzę :)

      Usuń
  8. Ja nie potrafię się uczyć, jeśli pod ręką nie mam szklanki wody lub kubka z gorącą herbatą. Bałagan rozprasza mnie najbardziej, więc zawsze poświęcam 10 min by uprzątnąć co nie co i skupić się całkowicie na nauce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak bałagan rozprasza. Ja teraz też nie umiem uczyć się bez herbaty- od tego zawsze zaczynam :)

      Usuń
  9. Ja jak juz siadam to amen uczę się aż wszystko zrobię :)
    Zapraszam do mnie aliccce24.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może jednak organizm po cichu domaga się chwili przerwy? :)

      Usuń
  10. Zgadzam się z poprzedniiczką, bałagan bardzo rozprasza podczas nauki! :O

    Blog z bajkowymi i fantasy sesjami zdjęciowymi. :)
    Nowa wodna sesja zdjęciowa pt. ''Ophelia'':
    http://moooneykills.blogspot.com/2015/08/ophelia.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne rady, mnie najbardziej rozprasza telefon i bałagan :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo fajne rady :D

    http://ancient-lullaby-happiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń